Nie ma Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polśczi. Słowiński Park Narodowy – ruchome wydmy

Na skraju kaszubskiej krainy, istnieje miejsce, gdzie nadbałtycki wiatr przepycha tony piasku, ziarnko po ziarnku, pochłaniając sosnowy las o kolejne metry rocznie. I nic nie może mu się przeciwstawić.

Poza sezonem (początek maja) nadmiaru ludzi nie było. Rano zapewne można liczyć na chwilę spokoju od turystycznego towarzystwa, by w pojedynkę kontemplować otaczającą nas pustynię lub… sturlać się z wydmy ;)

Czytaj dalej „Nie ma Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polśczi. Słowiński Park Narodowy – ruchome wydmy”

Reklamy

Saska i Czeska Szwajcaria. Góry stołowe ale nie Stołowe.

Przyzwyczajeni do obleganego czeskiego Skalnego Miasta oraz naszych Gór Stołowych, zapominamy, iż 3h jazdy samochodem z Wrocławia, na pograniczu czesko-niemieckim wypiętrzyły się Góry Połabskie.

Czytaj dalej „Saska i Czeska Szwajcaria. Góry stołowe ale nie Stołowe.”

Lizbona – grudzień 2017

Lizbonę udaje nam się odwiedzić w drodze powrotnej z Madery, planując w stolicy Portugalii 5 dni. Grudzień, zima, na zewnątrz około 12-15 stopni na plusie. Meldujemy się w hostelu Residencia Mar dos Acores (raczej nie polecam na dłuższy pobyt, mały pokoik z łazienką na korytarzu).

Transport i tramwaje. Bez problemu można złapać ubera. Miasto posiada dosyć dobrze rozbudowaną sieć metra i tramwajów. Wykupujemy karty na bilety okresowe i ładujemy całodniowe na kolejkę podziemną i wcześniej wspomniane tramwaje. Taki pakiecik pozwala na bezproblemowe dotarcie do większości atrakcji w mieście. Ceny można znaleźć w internecie. Polecam przemieszać się zabytkowymi wagonikami poruszającymi się po ciasnych i pagórkowatych uliczkach starego miasta w ramach linii nr 25, 28 i bodajże 12. Dzięki nim (a głównie w ramach legendarnej linii 28) można dojechać do kilku na prawdę fajnych punktów widokowych. Tramwaje żółte należą do Carris – przewoźnik obsługujący transport miejski, a czerwone to tramwaje turystyczne. Do centrum najbliżej ze stacji metra Baixa-Chiado lub Rossio. Stąd także blisko do osobliwych środków transportu jakim są windy. Ot, wysoka, stalowa wieża transportująca ludzi do wyżej położonych budynków. Najbardziej znana jest Winda Św. Justyny (Elevador de Santa Justa), niestety oblegana przez turystów.

Narkotyki. Nie trzeba długo czekać by otrzymać na ulicy propozycję zakupu narkotyków. Wszak w Portugalii są chyba najbardziej liberalne przepisy dotyczące ich posiadania (miękkich jak i twardych), ale zaczepka pokroju „weed? amfa? hash? coke?  no? maybe sunglesses?” zostaje na długo w pamięci, szczególnie, gdy jest wypowiadana na głównym deptaku miasta, 100 m od stojących policjantów.

Wyżywienie. Masa barów, restauracji, knajp z portugalskimi potrawami oraz lokali prowadzonych przez różnej maści imigrantów. Od kuchni nepalskiej, przez hinduskie i chińskie po knajpy włoskie. Od tanich barów z zupami i kanapkami, po drogie restauracje. Nieopodal stacji Cais do Sodre jest Mercado da Ribeira – hala targowa z knajpami (burgerownie, lodziarnie, deserownie, pizzerie, itp), będąca swoistym miejscem spotkań.

Cais do Sodre i Belem. To duży punkt przesiadkowy. Stąd warto udać się do Belem, zobaczyć Wieżę Belem (Torre de Belem) oraz Pomnik Odkrywców (Padrao dos Descobrimentos). W pobliżu znajdziemy także klasztor Hieronimitów (Mosteiro Jeronimos). W zależności od rodzaj posiadanego biletu okresowego, można skorzystać z przeprawy promowej na drugą stronę Tagu. Bilet uprawniał nas do rejsu do Cacilhas. W miejscowości nic raczej ciekawego nie znaleźliśmy, ale sam rejs pozwala na oglądanie Lizbony z trochę innej perspektywy. Trafiliśmy akurat na święto portugalskiego wojska, więc w okolicy kotwiczyły okręty marynarki wojennej oraz łódź podwodna.

Fajne miejsca w pobliżu centrum. Ruiny klasztoru Karmelitów z punktem widokowym na miasto i knajpką z piwkiem i drinkami. Spacer wąskimi uliczkami Alfamy czy rozrywkowo-knajpową częścią miasta – Bairro Alto.

Sintra. Miejscowość oddalona o ok 30 km od stolicy, do której można dotrzeć pociągiem, ruszając z dworca Rossio w centrum miasta. Nagromadzenie zamków (Zamek Maurów), pałaców czy parków. Wstęp do każdego to minimum 8-10 euro od osoby. Niestety deszcz i nieco niższa temperatura niż w Lizbonie szybko dają o sobie znać i spacer kończymy szybciej niż zakładaliśmy.

Madera grudniową porą.

 

Pomysł lotu na Maderę wpadł dosyć spontanicznie podczas przeglądania reklam tanich linii lotniczych. I tak, od kliknięcia do kliknięcia, stajemy się posiadaczami biletów lotniczych linii easyJet. Start z Berlin-Schoenefeld, via Bazylea i lądujemy na wyspie.

Pogoda. Nieco z obawami o grudniową aurę, lądujemy na lotnisku im. Cristiano Ronaldo w Santa Cruz na wschodnim wybrzeżu. Tuż przed można zobaczyć wyspę z lotu ptaka. Od początku podczas okrążeń, uwagę zwraca na siebie poszarpany Przylądek św. Wawrzyńca. Pierwsze wrażenie? Przyjemnie ciepło i podmuchy jeszcze cieplejszego wiatru. Wszak to początek grudnia, ale temperatura waha się w okolicach 20-22 stopni w dzień i 16-17 w nocy. W górach i na płaskowyżu około 10 w ciągu dnia. W porównaniu z temperaturami w okolicach zera, które otaczały nas jeszcze w Bazylei, było na prawdę w porządku. Nawet ten delikatny deszczyk, który siąpił przez chwilę co kilkadziesiąt minut tego nie zepsuł.

Problem 1. Ubiór a pogoda. Zagwozdkę stanowi kwestia wdzianka jakie przyodziać podczas zimowego pobytu. O ile temperatura to jedna kwestia, to wspomniane wyżej chwilowe opady powodują, iż w obwodzie wypada posiadać jakąś lekką kurteczkę chroniącą przed deszczem. Opady nie są jednak na tyle intensywne i długotrwałe, aby wymagały od nas sztormiaka czy kaloszy.

Czytaj dalej „Madera grudniową porą.”

Litwa, Łotwa, Estonia – czerwiec 2017

Przed wami niekrótka relacja z objazdówki po Litwie, Łotwie i Estonii. Te trzy nadbałtyckie kraje odwiedziliśmy w czerwcu 2017 roku z nadzieją na odpoczynek od codziennego zgiełku. Przejechaliśmy ok 4500 km, od rolniczo-lesistej Litwy, przez chyba całkowicie zalesioną Łotwę po estońską wyspę Saaremaa. I tak, po kolei, od południa na północ, od przejścia granicznego w Ogrodnikach po Kuressaare na Saremie. Miłej lektury.

Czytaj dalej „Litwa, Łotwa, Estonia – czerwiec 2017”